7.02.2014

Rozdział 1

Rano po zjedzeniu płatków odprowadziłam Sarę do "domu". Po drodze dużo rozmawiałyśmy o tym chłopaku okazało się, że nam obu się spodobał...Wracając zobaczyłam dużo par trzymających się za rękę,całujących się, ohh chciałabym mieć takie szczęście w życiu. Wieszając kurtkę na wieszaku wbiegłam na górę i od razu dopadłam się do laptopa. "
-Lucy!! Zejdź na dół musimy pogadać! - usłyszałam wyraźny głos taty słyszalny nawet na ulicy.
-Już idę! - odpowiedziałam krótko i jak powiedziałam tak zrobiłam. Zbiegając mało nie złamując sobie nogi ujrzałam tatę, który gotował obiad. Mmm naleśniki!
-Cześć to o czym chciałeś pogadać? - usiadłam na kanapę i odwróciłam się w jego stronę.
-Chciałbym porozmawiać z tobą o twojej matce... - wiedział, że nie lubię tego tematu ale chyba przyszła pora by o tym porozmawiać.
- Więc jak sama wiesz nie jest z nią dobrze popadła w nałóg.. I mam do ciebie małą prośbę. - Odłożył rękawicę na blat i usiadł obok mnie. Kiwnęłam głową by kontynuował.
- A konkretnie chodzi mi o to abyś nie zapraszała nikogo do domu. - podkreślił słowo "nikogo". Oniemiałam jak to mam nikogo nie zapraszać? Bo co bo moja matka jest alkoholiczką ? Rzeczywiście mi powód...
-Ale tato! - zerwałam się z kanapy i tupnęłam w podłogę jak małe dziecko.
-Przykro mi skarbie niestety musiało się t kiedyś stać ..
-Nienawidzę cię!
-Nienawidź swojej matki a nie mnie. - powiedział ledwo słyszalnie dla moich uszu, ponieważ byłam już na górze przy moim pokoju. Dlaczego mama musiała zacząć pić ? Dlaczego mi się to dzieje? Nie byłam jakimś okropnym dzieckiem.. Od razu napisałam o wszystkim Sarze. Najbardziej ubolewałam nad tym, że nie będę mogła widzieć się z nią. Zapytacie pewnie czemu? Przecież mogę do niej iść.. Nie, to nie takie proste. Niestety Sara mieszka w sierocińcu, jej rodzice zginęli w wypadku kiedy miała 8 lat. Żebym mogła ją odwiedzić muszę mieć 18 lat. Obie jesteśmy z rozbitych rodzin. Powiecie : "przecież twoja matka jest z twoim ojcem". No ta niby jest ale czy zachowuję się jak matka? Raczej nie. Siedząc tak zamyślona ogarnął mnie dźwięk przychodzącej wiadomości na facebook'u. O rajuśkuu to on!!
*czat*
R-Rayan
J-Ja
R- Hej ;)
J- Czeeść :)
R- Jak tam? Wyspałyście się chodź trochę?
J- Tak haha pomimo, że biłyśmy się poduszkami do 3 nad ranem :D
R- No to grubo hahaha
J- ta bardzo szkoda tylko, że nie mogę się z nią już widywać jedynie w szkole..
R- czemu?
J- eh nawet nie chce mi się o tym mówić ale w każdym bądź razie jeżeli nadal chcesz pisać to tylko ze mną bez Sary :(
R- szkoda to ja już nie będę pisać nara.. hahhaha :D
J- wiesz co nawet tak nie żartuj ! :D
R- czemu? ^^
J- Bo może spodobał mi się twój charakter? ^^
R- Mrr.. <3
J- Hahaha fajny jesteś :)
R- Ty też mam nadzieję, że to nie skończy się jedynie na głupich żartach ;)
J- ja też nie :)
- Lucy obiad!!
- Idę!
J- idę na obiad wejdę wieczorem na razie ;*
R- no pa ;)
*koniec czatu*
Zbiegając po schodach uśmiechałam się sama do siebie, ponieważ Rayan to jedyny chłopak, który mnie polubił. Od razu lepiej się czułam pomimo kłótni z tatą. Usiadłam przy stole na przeciwko ojca.
-A gdzie jest tak w ogóle mama? Chyba jej nawet w nocy nie było. - zapytałam patrząc na wolne miejsce obok mnie.
-Nie wiem skarbie pewni jak zwykle śpi pod monopolowym. - oznajmił mnie tata.
Po krótkiej wymianie zdań usłyszałam dzwonek do drzwi. Za równo ja jak i drugi osobnik w tym domu odwróciliśmy się w stronę głównego wejścia do domu.

______________________________________
Taki byle jaki ponieważ pisałam go 3 godziny  i jestem mega śpiąca ale mam nadzieję, że chociaż trochę się wam podoba i przepraszam za dłuższą nieobecność ale był u mnie mój brat :) Sami rozumiecie <3 Do następnego ;* 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz