Po 2-godzinnym spotkaniu obie rozeszłyśmy się w swoje strony. Kiedy weszłam do domu zdziwiłam się bo była cisza jak nigdy. Rozejrzałam się dookoła, nie było nikogo. Weszłam na górę i zobaczyłam jak moja matka siedzi przy MOIM laptopie i siedzi na MOIM facebook'u.
-Mamo! Co ty tu robisz?! - wrzasnęłam zauważając , że pisze z kimś na czacie chodź nie byłam pewna z kim.
-Rozmawiam nie widzisz? - powiedziała nie odrywając wzroku od ekranu.
-Na moim facebook'u? Wynoś się stąd! - krzyknęłam i wyciągnęłam ją z mojego pokoju. Usiadłam na krześle i spojrzałam na imię i nazwisko na małym okienku w prawym dolnym rogu.
- No nie! Jesteś nie możliwa! Nienawidzę cię! Tata miał co do ciebie rację! A ja głupia chciałam dać ci szansę na poprawę. Myślałam, że skoro wróciłaś do domu to jakoś się dogadamy a ty zepsułaś mi relacje z jedynym chłopakiem, którego lubiłam a on to odwzajemniał! Nie chcę cię więcej widzieć!- wykrzyczałam jej to prosto w twarz wiedząc, że napisała do Rayana. Yghh! Nie cierpię jej! Muszę mu to wszystko wyjaśnić ale nie mogę mu powiedzieć o mojej matce ..
*czat*
J- Hej, przepraszam za to co napisała moja koleżanka. Wkradła mi się na facebook'a przepraszam mam nadzieję, że mi wierzysz.
R- Hej, jasne wiedziałem , że to nie ty ;)
J- Uff! Kamień z serca :)
R- Hehe to co tam u ciebie?
J- Eh no jakoś leci a u ciebie?
R- Też muszę napisać referat do szkoły. Po co w ogóle komu szkoła?!
J- Też się czasem nad tym zastanawiam ;) A tak po za tym to gdzie mieszkasz?
R- W Ameryce a ty?
J- Oo ja w Kanadzie trochę daleko :(
R- No niestety :/
J- Przepraszam ale muszę kończyć wiesz, szkoła..
R- Spoko rozumiem to może do późna a jak nie to do jutra ;)
J- No na razie ;*
R- Mmm z ";)" przechodzisz na buziaczka ? Szybkie kroki stawiasz ^^
Nie opisywałam już na to tylko się uśmiechnęłam i wyłączyłam komputer. Niestety jutro do szkoły,a ja nawet nic nie zrobiłam. Świetnie. Przebrałam się w luźny dres i podkoszulkę. Usiadłam na łóżku i myślałam o Sarze, Rayanie, mojej matce.. Ehh gdybym tylko mogła skoczyć w przyszłość i być już pełnoletnią.. Wdrapałam się na mój całkiem szeroki parapet i wpatrywała się w małe płatki śniegu, które spadały na ziemię. Chciałabym być jak one. Są takie małe, delikatnie i wolne. Otrząsając się podchodząc do mojego kalendarza przy biurku sprawdziłam za ile będę miała 18 lat. Nie do wiary! Już za 48 dni będę miała moje wymarzone 18 urodziny! O Mato jestem taka szczęśliwa! Wtedy będę jak te małe płatki śniegu. Wchodząc do łazienki zdjęłam z siebie ubrania i weszłam pod prysznic. Czułam jak ciepłe kropelki wody spływały po moim ciele,w końcu się zrelaksowałam... Wychodząc złapałam z krzesła przygotowaną piżamę i szybko się zwinęłam z powrotem do łazienki za nim ktoś zauważy mnie gołą paradującą po pokoju. Usiadłam przy lampce i zaczęłam czytać moją ulubioną książkę. Czułam się jakby nic już nie mogło mi zepsuć humoru w ten wieczór lecz jednak w moim domu zawsze musi się coś stać bo mój dom to dom wariatów.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz