- Mamo? Mamo to ty?- zapytałam nie pewna i weszłam na schody.
-Hallo?? - usłyszałam tylko szuranie na schodach.
Zeszłam pomału zeskakując z jednego na drugi schodek. Usłyszałam jak coś szura w kuchni, było ciemno nic nie widziałam. Zobaczyłam za sobą jak drzwi się ruszały do przodu i do tyłu. Stałam osłupiona nie wiedząc co robić czy ucikać stąd jak najdalej czy iść zaciekawiona. Wybrałam drugą opcje. Podeszłam bliżej drzwi i wptrywałam się w głęboką ciemność. Stojąc zamyślona przerwał mi trzask drzwiami przed moim nosem. Przerażona wbiegłam na górę i zatrzasnęłam drzwi. Poczułam na sobie czyjąś rękę zanim zdąrzyłam się odwrócić nóż wylądował w mojej klatce piersiowej.
Zerwałam się z łóżka i zbiegłam na dół obejrzeć się w lustrze. Bałam się chodzić po ciemku więc zapaliłam wszystkie światła i weszłam na górę opadłam spowrotem na łóżko i zamknęłam oczy chcąc zapomnieć o tym koszmarze. Usłyszałam ciche szmeranie na dole. Znowu. Otworzyłam drzwi rozejrzałam się i zrobiłam to samo co na początku. To nie było nic strasznego. To była mama gdzebiąca w naszej lodówce. Popatrzyłam na nią chwilę i chciałam już iść kiedy poczułam rękę na moim nadgarstku ciągnącą w przeciwną stronę. Popchnęła mnie na ścianę, podnosła rękę, którą zaraz miała mnie uderzyć kiedy nagle zdałam sobie sprawę,że nie stoi tak blisko mnie i mogę ją uderzyć. Kiedy upadła na ziemię wbiegłam na ojca schodzącego pół trzeźwego (czyt. był zaspany).
- Co tu się dzieje Lucy?! Czyżby cicha impreza? - zapytał przecierając oczy.
-Nie tato. To wszystko mama.. Zresztą zejdź na dół to zobaczysz.
-Dobrze skoro mówisz, że mama to ci wierzę bo mam jej już szczerze dosyć i wiem, że teraz stać ją na wszystko.
Kiedy zszedł na dół ja po cichu zbiegłam za nim i stałam jak osłupiona. Mamy nie ma. Uciekła. Tak po prostu.. uciekła. Pod lodówką było mnustwo wyciągniętego jedzenia , a drzwi zostawiła otwarte. Tata wiedział, że to wszystko ona. Zrozumiał bez słów , że uciekła.
-Kochanie idź spać ja tu posprzątam. - powiedział zrezygnowany.
-Poczekaj pomogę ci.
-Nie poradzę sobie jeszcze brakuje żeby tu wróciła i cię zabrała.
Jak powiedział tak zrobiłam. Weszłam po mału na górę i Zakryłam się szczelnie kołdrą. Nie mogłam zasnąć. Cały czas myślałamo tym, że teraz mogę żyć wiecznie w niebezpieczeństwie. Sięgnęłam po telefon i zaczęłam pisać do Rayana.
Do Rayana.
Hej przepraszam, że tak w nocy ale możesz wejść na fb ? Chciałabym z tobą porozmawiać..
Po 5 minutach dostałam odpowiedź przez, którą uśmiechnęłam się pierwszy raz w tę noc.
Od Rayana.
Hej, jasne , że tak. Nie mogłem dziś zasnąć myślałąem o tobie ;*
Schowałam telefon pod poduszkę i wyciągnęłam laptopa z szawki. Odpaliłam go i od razu zalogowałam się na facebook'a. Zauważyłam zieloną kropkę przy imieniu osoby, którą bardzo dobrze kojażę i jej właśnie potrzebuję.
R:Hej, co chciałaś?
J: Hej, chciałam z tobą porozmawiać o nas..
R: Hola, hola! O jakich nas? To znaczy nie przeszkadzałoby mi to ale dopiero co się poznaliśmy i wydaję mi się, że dziewczyny nie są takie.. :D
J:Haha nie o to chodzi! Chciałabym się dowiedzieć czy nawet gdybym była biedna lub jakaś tak ułomna to byś mnie lubił?
R: Hmm nie wiem nawet teraz jaka jesteś bo dopiero 2 raz rozmawiamy.
J: Ehh no tak chyba trochę się z tym pośpieszyłam ale czasami jakoś mi się wydaje, że ludzie udają, że mnie lubią.
R: Nie martw się tym ;) Teraz idź spać bo z tego co wiem dziewczyny są złe jak się nie wyśpią ;D
J: Haha okej dobranoc o 4 nad ranem ;))
R: Heh dobranoc ;))
Zamknęłam laptopa o poszłam spać. To była męcząca noc. Kiedy już miałam zasnąć usłyszałam pukanie do drzwi.
_______________________________________________
Przepraszam, że tak długo czekaliście (o ile ktoś czekał) ale wiecie szkoła, obowiązki.. teraz jeszcze mama wyjechała ;/ mam nadzieję, że rozumiecie i komentujcie błagam!! :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz